Lokalizacja miejsca pochówku Mikołaja Kopernika

 
Od czasu, gdy w latach 1883-1884 dyrektor gimnazjum toruńskiego, dr Leopold Prowe, opublikował w Berlinie swe ogromne, dwutomowe dzieło o Koperniku, z dodatkowym tomem źródeł archiwalnych – stał się w zakresie wiedzy o Koperniku absolutnym i niekwestionowanym autorytetem. Złożył się na to również jego dorobek wcześniejszy – już bowiem w 1866 roku ukazały się drukiem jego rewelacje na temat ołtarza i grobu Kopernika w katedrze fromborskiej[1].
Niezależnie od rzeczywistych zasług Prowego w dziedzinie kopernikanistyki, trzeba jednak podkreślić, że swój pogląd co do miejsca pochówku Kopernika opierał on wyłącznie na domniemaniu. Najkrócej mówiąc, dała tu znać o sobie magia pewnego dawno zainstaniałego faktu. Ten fakt miał miejsce 38 lat po śmierci Kopernika. Mianowicie w 1581 roku,  na zlecenie biskupa Marcina Kromera, kapituła sporządziła poświęcone Kopernikowi epitafium, umieszczając je na południowej ścianie katedry, w sąsiedztwie siódmego ołtarza bocznego w prawym rzędzie. Powierzając kapitule to zadanie biskup wyraził życzenie, aby epitafium umieszczono ,,na ścianie obok grobu” astronoma[2]. Epitafium ufundowane przez Kromera przetrwało ponad półtora stulecia. Usunięto je w 1746 roku, aby na tym samym miejscu umieścić epitafium poświęcone zmarłemu w 1740 roku biskupowi Krzysztofowi Szembekowi, ponieważ tuż obok znajdowało się wejście do ufundowanej przezeń kaplicy[3].
W świetle tych faktów, co do których istnieją przekazy źródłowe, dokładna lokalizacja pierwotnego epitafium Kopernika nie może budzić żadnych wątpliwości. Wiadoma jest również treść epitafium, ponieważ zanotował ją obecny w 1618 roku w katedrze profesor Akademii Krakowskiej Jan Brożek[4].
Wiedza o tym wszystkim, którą posiadał Leopold Prowe, miała dlań decydujące znaczenie w kwestii ustalenia miejsca pochówku Kopernika. Prowe przyjął więc jako pewnik, że skoro biskup życzył sobie, aby lokalizacja epitafium była zgodna z miejscem pochówku Kopernika, to jego woli musiano bezwzględnie uczynić zadość. Był co do tego aż tak dalece przekonany, że usilnie poszukiwał potwierdzenia owej z góry przyjętej tezy, natomiast w ogóle nie interesowała go sprawa ewentualnej weryfikacji działań kapituły. Przeszedł do porządku nad tym, iż 40 lat po śmierci Kopernika wiedziano o nim już tak niewiele, że nawet w najprostszych sprawach, dotyczących epitafium, kapituła okazała wręcz kompromitującą bezradność. Zresztą sam fundator nie znał nawet imienia Kopernika, wykropkował też w proponowanym tekście datę zgonu oraz liczbę lat, które przeżył Kopernik. W tej mierze kapituła mogła jedynie popisać się znajomością istnienia swego dawnego konfratra, i nic więcej. Nie znano ani daty śmierci, ani wieku, w którym zmarł. W tej sytuacji próbowano szukać pomocy – aż nie do wiary – w luterańskim Królewcu. Z prośbą o zweryfikowanie proponowanej przez biskupa inskrypcji zwrócono się mianowicie do nadwornego medyka księcia Albrechta, Macieja Stojusa, znanego też ze swych zainteresowań matematyką i astronomią, a także ze swych prób poetyckich. Rezultat tej konsultacji można było z góry przewidzieć, ale we Fromborku najwyraźniej nikt sobie tym nie zawracał głowy. Ostatecznie więc pojawił się na epitafium Kopernika tekst, który nie tylko nie spełniał oczekiwań biskupa (nadal nie było tam żadnych dat związanych z okresem życia astronoma), ale w sposób jawnie tendencyjny przeinaczał to, co w tekście proponowanym przez biskupa miało bardzo istotne znaczenie. O ile więc Kromer słusznie nazywał Kopernika ,,wybitnym matematykiem i odnowicielem astronomii”, to królewiecki ekspert pozwolił sobie usunąć to zdanie i zastąpić je słowami: ,,doskonały astrolog i odnowiciel tej nauki”. Pomimo więc, że Stojus w oczywisty sposób pomniejszał zasługi Kopernika, kapituła przyjęła jego wersję z ufnością, nie umiejąc odnieść się do niej krytycznie. Tej pokrętnej postawie królewieckiego konsultanta kapituły nie można się jednak dziwić. Jak wiadomo, naukę Kopernika, jako sprzeczną z Pismem św., już za jego życia potępili Melanchton i Luter, zaś współcześnie z inicjatywą biskupa warmińskiego, zmierzającą do oddania hołdu uczonemu, potępiły ją cztery uniwersytety pozostające pod wpływem protestantyzmu (w Wittenberdze, Zurychu, Rostocku i Heidelbergu), a nieco później dwa następne.
Prowemu nie przyszło tedy na myśl, .że wobec tak daleko posuniętej ignorancji, kanonicy mogli też umieścić epitafium Kopernika niekoniecznie tam, gdzie został pochowany, lecz w miejscu, które pozostawało im jeszcze do dyspozycji, ponieważ nie było zajęte – a więc dalej od głównego ołtarza, gdzieś u samego końca prawej nawy, czyli w miejscu zupełnie przypadkowym. Konkretnie tam, gdzie je umieszczono – na południowej ścianie katedry, obok siódmego, przedostatniego ołtarza kanonickiego w prawym rzędzie. A w końcu – czy można  mieć pewność, że po upływie niemal półwiecza, potrafiono bezbłędnie wskazać ołtarz, który posiadał Kopernik, jak też związany z tym ołtarzem jego bezimienny pochówek?
Prowe zdawał sobie sprawę, że istniała wyraźna współzależność między posiadanym przez kanonika ołtarzem oraz późniejszym miejscem jego pochówku. Wiedział, że kanoników chowano zawsze przy ich ołtarzach. Wychodząc tedy z założenia, że miejsce pochówku Kopernika jest związane z jego epitafium, a przeto zupełnie bezdyskusyjne, był już z góry przeświadczony, że w myśl stosowanej przez kapitułę praktyki, również najbliższy temu miejscu ołtarz należał do Kopernika. Zatem i ta również teza domagałaby się choćby formalnego potwierdzenia. Gdy je zatem odnalazł – tak mu się przynajmniej wydawało – mógł od tej pory uważać, że jedna z najistotniejszych spraw dotyczących Kopernika została ostatecznie rozstrzygnięta.
Prowe odnalazł mianowicie w aktach kapituły 16 osobnych wykazów, które dotyczyły członków każdego z 16 kanonikatów[5]. Każdy z wykazów zawierał więc nazwiska kolejno następujących  po sobie kanoników. Słusznie też rozumował, że poszczególne wykazy musiały odpowiadać określonym ołtarzom, ale liczonym ,,na krzyż”. Spostrzegł bowiem, że licząc ołtarze na przemian – raz w lewym, raz w prawym rzędzie – można uzyskać rezultat, którego oczekiwał: czternasty z rzędu wykaz, na którym widnieje nazwisko Kopernika, przypada akurat na czternasty z rzędu ołtarz – na ten właśnie, przedostatni po prawej stronie, przy którym znajdowało się niegdyś epitafium Kopernika. W ten oto sposób Prowe osiągnął to, czego bardzo pragnął – uzyskał przekonanie, iż miejsce zawieszenia epitafium w 1581 roku jest tożsame z miejscem pochówku Kopernika.
Powyższe ustalenia Prowego zostały wprost uznane za dowód, mówiący jednoznacznie o miejscu pochówku astronoma. Gdy 73 lata później, na samym początku 1939 roku, ekipa uczonych królewieckich przybyła do Fromborka specjalnie po to, aby rozpoznać szczątki Kopernika w miejscu jego pochówku, znalezienie ich traktowano jako sprawę zupełnie prostą. Ze względów jedynie formalnych powołano eksperta w osobie ks. Eugena Brachvogla, proboszcza w pobliskim Chwalecinie, znanego wcześniej ze swojej publikacji na temat pochówków w katedrze. Ekspedycja ta miała związek z planowanymi na drugą połowę lutego uroczystościami mającymi uczcić pamięć dwóch wielkich umysłów – Kopernika i Kanta. Kopernik miałby wreszcie należną mu płytę nagrobną, albo wręcz pomnik – w tym właśnie miejscu, gdzie spodziewano się znaleźć jego szczątki. Tak krótki czas dzielący poszukiwania od wspomnianych uroczystości (nieco ponad miesiąc) świadczy dobitnie o tym, że w mniemaniu członków tej ekipy – na czele z ks. Brachvoglem – identyfikacja szczątków astronoma miała być zabiegiem bezproblemowym. Słusznie zresztą rozumowano, że szczątki 70 – letniego starca będzie można dość łatwo odróżnić od innych, gdyby te inne przypadkiem również się tam znajdowały. W istocie, we wskazanym przez Brachvogla miejscu znaleziono kilka spiętrzonych trumien, które pochodziły raczej z czasów nowożytnych. Poszukujących wprawiło to w pewną konsternację. Prawdopodobnie nie dowierzali sami sobie, skoro w trybie nagłym sprowadzono z miejscowego szpitala aparat rentgenowski, aby dokumentację fotograficzną znalezisk wzbogacić o najnowszą wówczas zdobycz techniki – zdjęcia rentgenowskie (aparaturę obsługiwał miejscowy technik o nazwisku Suchanek, z którym niżej podpisany w 1953 roku odbył rozmowę na ten temat). Ponieważ badania przeprowadzone na miejscu nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, wszystkie szczątki kostne ze wspomnianych trumien zabrano do Królewca, aby poddać je dalszym, specjalnym badaniom. Na temat tych, bądź co bądź, sensacyjnych poszukiwań, ukazały się niewiele mówiące relacje prasowe i na tym koniec[6]. Tłumaczono, iż wybuch wojny uniemożliwił kontynuowanie badań. Lecz przecież od czasu rozpoczęcia poszukiwań do wybuchu wojny pozostawało aż siedem miesięcy. Gdyby więc szczątki Kopernika udało się zidentyfikować, bez wątpienia świat by się o tym dowiedział.
Dwa lata później zaistniała rzecz zdumiewająca: kultywowany bez żadnych zastrzeżeń, od wielu dziesięcioleci, autorytet Leopolda Prowego – runął z hałasem. Przynajmniej w połowie. Problematyką pochówku Kopernika zainteresował się doc. Hans Schmauch, doświadczony historyk Warmii tejże epoki, w której żył Kopernik, znany już ze swych licznych, źródłowych publikacji. Przyjmując za punkt wyjścia praktykę chowania zmarłych kanoników przy ich ołtarzach, podjął próbę weryfikacji ustaleń Prowego co do ołtarza, który przypisywał on Kopernikowi. Schmauch uznał bowiem z góry za rzecz mało prawdopodobną, aby można było ,,dopasowywać” poszczególne ołtarze do poszczególnych kanoników w sposób, jaki to czynił Prowe. Ten ostatni nie wziął bowiem pod uwagę, że dwa pierwsze ołtarze w lewym rzędzie i dwa pierwsze w drugim, należały do prałatów, co z góry wykluczało możliwość kojarzenia tych ołtarzy z którymkolwiek wykazem kanoników. Skoro Kopernik nie był prałatem – rozumował Schmauch – zatem nie zmienił raz przydzielonego sobie ołtarza. Podobnie nie zmienili tegoż samego ołtarza poprzednicy i następcy Kopernika, którzy również nie byli prałatami. Stąd prosty wniosek: o ile w źródłach archiwalnych nie ma bezpośredniego dowodu na to, który ołtarz posiadał Kopernik, to wystarczyłoby dojść, który ołtarz posiadał którykolwiek inny kanonik uwidoczniony na tym samym wykazie kanoników co Kopernik, aby stanowiło to wystarczający dowód, iż posiadaczem tego samego ołtarza był również Mikołaj Kopernik. Do takiego rozumowania upoważniała reguła, na którą zwrócił uwagę Schmauch, a której nie znał Prowe: artykuł 8 statutów kapituły z tego czasu (ogłoszonych ok. 1485 roku) postanawiał, że ,,żaden z kanoników nie optuje dowolnego ołtarza w katedrze, lecz otrzymuje ołtarz zwolniony przez swojego poprzednika”[7].
Poszukując tedy wiadomości o tym, który z ołtarzy posiadał poprzedzający Kopernika na liście 14 Johannes Zanau, Schmauch musiał naturalnie przejrzeć w archiwum diecezjalnym we Fromborku akta chronologicznie wcześniejsze, które zupełnie nie interesowały Prowego. Okazało się, że ten niewielki trud sowicie się opłacił. W protokolarzu posiedzeń kapituły, pod datą 11 stycznia 1480 roku, znalazł Schmauch cenną w tej sprawie wiadomość. Mianowicie po długim okresie wojen, który zakończył się ledwie przed półroczem (w połowie lipca 1479 roku), po raz pierwszy zebrała się kapituła w komplecie, by uporządkować najpilniejsze sprawy. W pierwszym rzędzie chodziło o przydział ołtarzy, niezbędny z punktu widzenia podstawowych obowiązków kanonicznych, związanych ze służbą bożą (divinum officium). Poszło już bowiem w niepamięć, kto jaki ołtarz posiadał oraz, które ołtarze są wolne wskutek śmierci swych dotychczasowych posiadaczy. Te wolne ołtarze miałyby być teraz przydzielone nowo przyjętym członkom kapituły, wedle obowiązującej reguły – następstwa w kanonikacie. W związku z tym zapisano, że Johannes Znau (po którym miano później wpisać jako następcę Mikołaja Kopernika) zgłosił kapitule, że posiada czwarty ołtarz w prawym rzędzie (czyli po stronie południowej)[8]. Był to ołtarz pod wezwaniem św. Wacława – dziś św. Krzyża. Stąd płynął prosty wniosek: skoro Kopernik uwidoczniony jest w owym 14 wykazie kanoników jako następca Johannesa Zanaua, zatem wraz z kanonikatem dziedziczył po nim również ten sam ołtarz. Dla Schmaucha był to dowód niezbity i nie można odmówić mu racji. Zdając sobie sprawę z ważności odkrycia, niezwłocznie opublikował je w 1941 roku, w pracy na temat ołtarza Kopernika[9], choć przecież można by się spodziewać, że ważniejszą kwestią byłby nie tyle sam ołtarz, ile związany z tym ołtarzem pochówek Kopernika. Tymczasem jednak Schmauch postąpił w sposób zdumiewająco niekonsekwentny. Uznał, że co do ołtarza Prowe nie miał oczywiście racji, ale co do pochówku – miał rację. Schmauch nie potrafił bowiem rozstać się z myślą, ze miejsce zawieszenia epitafium Kopernika w 1581 roku wcale nie musi być dowodem na to, że jest to istotnie miejsce pochówku Kopernika. Zniewolony tego rodzaju sugestią musiał naturalnie znaleźć się w rozterce, toteż na koniec swych rozważań zapytywał bezradnie: ,,dlaczego nie pochowano wielkiego astronoma w najbliższym sąsiedztwie jego ołtarza, lecz dwadzieścia metrów dalej?”. Pozostało mu tedy przypuszczenie, że ,,pobliże czwartego ołtarza było wówczas do tego stopnia zapełnione grobami i płytami nagrobnymi, że miejsce na grób Kopernika można było znaleźć dopiero w znacznej odległości od jego ołtarza”. Rzecz charakterystyczna, iż nie przyszło mu na myśl przypuszczenie, że mogło też być na odwrót: nie tyle brakowało miejsca na pochówki pod posadzką katedry, ile brakowało go na epitafia, na ścianach katedry! Gdy w 1635 roku zamierzano umieścić na południowej ścianie katedry epitafium kanonika Andrzeja Łysakowskiego, który posiadał ostatni, ósmy ołtarz po tej samej stronie co Kopernik, wobec braku miejsca w rejonie tego ołtarza, epitafium umieszczono w samym narożniku katedry, obok narożnej wieżyczki południowo – zachodniej. Tego typu przykładów, na które Schmauch nie zwrócił uwagi, jest znacznie więcej.
Z odpowiedzią na to dramatycznie brzmiące pytanie Schmaucha, natychmiast – bo jeszcze w tym samym roku – pośpieszył wspomniany wyżej ks. Eugen Brachvogel. W swym pośmiertnie opublikowanym artykule Brachvogel rozwiewał wątpliwości Schmaucha w zaskakująco prosty sposób: przecież w ciągu swojego długiego życia – dowodził – Kopernik mógł ołtarz czwarty zamienić na siódmy i w konsekwencji tam też został pochowany[10].
Chociaż Schmauch więcej już głosu na ten temat nie zabrał, wydaje się oczywiste, że przytoczonego przez Brachvogla argumentu nie mógł potraktować poważnie. Opinia Brachvogla stała bowiem w jaskrawej sprzeczności z cytowanym przez Schmaucha wymogiem statutów kapituły, wykluczającym jakąkolwiek dowolność w dysponowaniu przez kanoników otrzymanymi przez nich ołtarzami. Brachvogel przeszedł do porządku nad tym, iż w świetle statutów – także w ich późniejszej wersji z 1532 roku, której wymienieni badacze nie znali[11] - kanonicy winni byli dziedziczyć ołtarze wyłącznie po swych poprzednikach, czyli po tych osobach, po których otrzymywali kanonikaty. Jak pamiętamy, następstwo to dokumentują wykazy, lub inaczej mówiąc listy szesnastu kanonikatów, znane już Prowemu.
W tym dyskursie liczyło się jednak ostatnie słowo, ono zaś należało do Brachvogla. W gruncie rzeczy dyskurs ten omijał meritum – dotyczył bowiem kwestii ołtarza, a nie miejsca pochówku, które od czasów Prowego traktowano jako bezdyskusyjne. Również między Schmauchem, a Brachvoglem istniała co do tego absolutna zgodność. Obaj mocno w to wierzyli, że Kopernik istotnie spoczywa tam, gdzie biskup Marcin Kromer życzył sobie widzieć jego epitafium. Obaj wierzyli – tak jak wierzył w to Leopold Prowe – że życzeniu biskupa stało się zadość. Zapomniawszy jednak, że w nauce sama tylko wiara znaczy mniej niż nic.
Przyszło wszelako sprawdzić, czy miał rację Brachvogel dowodząc, że Kopernik mógł zamienić swój czwarty ołtarz na inny. W tym celu – aby rozwiać wszelką wątpliwość – trzeba było ustalić posiadaczy wszystkich szesnastu ołtarzy, w odpowiednim dla nich ciągu chronologicznym, przynajmniej na przestrzeni XV i XVI stulecia. Było to zadanie niełatwe, obliczone na lata, ponieważ nie istniały żadne gotowe wykazy. Ale udało się osiągnąć więcej, niż zamierzano – udało się sporządzić kompletne spisy aż po wiek XVII, kiedy zaniechano pochówków przy ołtarzach, na rzecz zbudowanej w 1720 roku rozległej krypty w podziemiach prezbiterium, przeznaczonej na pochówki kanoników. Pozwoliło to w rezultacie z całą pewnością stwierdzić, że Kopernik zachował swój czwarty ołtarz do śmierci. I że jedynym pochowanym przy tym ołtarzu siedemdziesięciolatkiem był on sam, co powinno też wyraźnie odróżniać jego szczątki od innych[12].
Prawdziwości powyższych ustaleń nie można zweryfikować w inny sposób, aniżeli w drodze bezpośrednich poszukiwań w katedrze. A stało się to możliwe dzięki niewątpliwej odwadze prepozyta Kapituły Warmińskiej, ks. biskupa dr Jacka Jezierskiego. Zupełnie nieoczekiwanie podjął on tę inicjatywę, biorąc na siebie ryzyko owego przedsięwzięcia. Z tego ryzyka zdawał sobie sprawę zmarły 20 lat temu ordynariusz diecezji warmińskiej, ks. biskup dr Jan Obłąk. Gdy z jednej strony więc, z całą właściwą sobie życzliwością śpieszył z daleko idącą pomocą niżej podpisanemu, w żmudnej penetracji zasobów Archiwum Diecezjalnego, to jednak przecież, gdy przyszedł na to czas, nie uległ namowom, aby zmienić w końcu pogląd co do tego, który ołtarz w rzeczywistości posiadał Kopernik i podjąć próbę znalezienia jego grobu. W rezultacie, w czasie obchodów 500-lecia urodzin naszego astronoma w 1973 roku, wystawiono mu w katedrze fromborskiej pomnik przy tym ołtarzu, przy którym zamierzali wystawić mu pomnik uczeni królewieccy w 1939 roku. Przy tym ołtarzu, przy którym wedle fałszywych wskazówek Leopolda Prowego sprzed stu lat, rzekomo został pochowany. I pomnik stoi tam do dziś...
Biskup Jacek Jezierski musiał być głęboko przekonany co do celowości poszukiwań w katedrze, skoro zdołał też przekonać wybitnego archeologa, prof. Jerzego Gąssowskiego. I w tej oto sprzyjającej aurze, na którą długo przyszło czekać, w 2004 roku podjęto owe poszukiwania. Jak wiadomo, przyniosły one spodziewany efekt: wśród trzynastu odkrytych pochówków (przy czym jednak nie wszystkie z tych pochówków można zaliczyć do pola ołtarzowego, o które chodziło poszukującym), owym trzynastym okazał się pochówek siedemdziesięcioletniego starca – Mikołaja Kopernika. Dalsze specjalistyczne badania w pełni to potwierdziły[13].
 
 

[1] L. Prowe, Nicolaus Coppernicus, t. 1, cz. 1-2; t. 2, Berlin 1883-1884; L. Prowe, Ueber den Sterbeort und die Grabstätte von Copernicus, Der neunen Preussischen Provinzial-Blätter dritte  Folge, t. 11, 1866, s. 213-245.

[2] E. M. Wermter, Das polnisch-litauische Staatswesen aus der Sicht des ermländischen Bischofs Martin Kromer, w: Acta Prussica. Abhandlungen zur Geschchte Ost- und Westpreussens. Fritz Gause zum 75. Geburtstag, Würzburg 1968, s. 170-171; L. Prowe, Das Andenken des Copernicus bei der dankbaren Nachwelt, Der neuen Preussischen..., s. 355-356.

[3] Ibidem, s. 357; H. Schmauch, Der Altar des Nicolaus Coppernicus in der fraunburger Domkirche, Zeitschrift für die Geschichte und Altertumskunde Ermlands (=ZGAE), t. 27, z. 2, 1941, s. 424-430.

[4] J. Brożek, Vita Copernici, w: S. Starowolski, Scriptorum Polonicorum Hekatontas seu centum illustrium Poloniae scriptorum elogia et vitae, Venetiis 1627, s. 158-162, pełny tekst cyt. F. Hipler, Nikolaus Kopernikus und Martin Luther, ZGAE, t. 4, 1869, s. 536-536.

[5] Archiwum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie (=AAWO), Akta kapituły C, k. 4b-5a

[6] E. Brachvogel, Das Coppernicus – Grab im Dom zu Frauenburg, ZGAE, t. 27, 1939, s. 277-278; Ermländische Zeitung, 12 I 1939, nr 10.

[7] Die statuten des ermländischen Domkapitels von B. Nikolaus v. Tüngen, w: F. Hipler, Spicilegium Copernicanum, Braunsberg 1873, s. 249.

[8] AAWO, Akta kapituły, S1, k. 18

[9] H. Schmauch, op. cit.

[10] E. Brachvogel, Des Coppernicus Dienst im Dom zu Frauenburg, ZGAE, t. 27, z. 3, 1942, s. 585-587

[11] Die Statuten des Domkapitels von Frauenburg aus dem Jahre 1532 und ihre Novellierungen, wyd. W. Thimm, A Triller, ZGAE, t. 36, 1972, s. 33-123, art. 8, De altaribus canonicorum.

[12] J. Sikorski, Prywatne życie Mikołaja Kopernika, Olsztyn 1973; wyd. 2, Olsztyn 1985; wd. 3, Warszawa 1997; J. Sikorski, Kanonikat – ołtarz – grób. Obsada kanonikatów a przydział ołtarzy oraz kwestia pochówków w katedrze fromborskiej w XV-XVII wieku, Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 2005, nr 2, s. 157-217; J Sikorski, Grób Mikołaja Kopernika w katedrze biskupów warmińskich we Fromborku na tle praktyki grzebalnej kapituły w XV-XVIII wieku, w: Poszukiwania grobu Mikołaja Kopernika, pod red. J. Gąssowskiego, Pułtusk 2005, s. 81-170.

[13] Por. Badania nad identyfikacją grobu Kopernika, pod red. J. Gąssowskiego, Pułtusk 2008