Historia wsi Barciany

Dzisiejsza, swojsko brzmiąca nazwa “Barciany”, to z widoczną przesadą potraktowane spolszczenie nazwy “Barten” – maleńkiego miasteczka, które otrzymało prawa miejskie dopiero w 1628 r., ponieważ w żaden sposób nie mogło do tej rangi dorosnąć wcześniej. Zanim powstało miasteczko, nazwą “Barten” określano osadę targową, wyrosłą na podgrodziu, obok krzyżackiej strażnicy puszczańskiej, a jeszcze wcześniej – samą strażnicę, która nazwę swą przejęła od istniejącego tu przed podbojem krzyżackim głównego grodu pruskiego plemienia Bartów, położonego w odległości około 800m na północ od dzisiejszego zamku, na widocznym w okolicy wzniesieniu. Terytorium plemienne Bartów nazywało się “Barta”, a w języku łacińskim – “Barcja”. Zajmowało obszar pomiędzy środkową Łyną a Gubrem tzw. Mała Barcja), jednak właściwa granica po stronie wschodniej opierała się na jeziorze Mamry (Wielka Barcja). W języku Prusów rdzeń “bar-“ , “bart-“ , oznaczał “płynąć”, “przepływa”. Na tym rdzeniu było także oparte popularne imię pruskie “Barta” albo “Barto”. Ponieważ cały kraj Prusów obfitował w “płynące” i “przepływające” wody, tego rodzaju nazwa plemienna miała tutaj niewątpliwie pełne prawo obywatelstwa.
Cały ten obszar porastała tzw. Wielka Puszcza. Po Podboju Prus przez Zakon Krzyżacki, po uśmierzeniu zrywów powstańczych podbitej ludności pruskiej, przyszedł wreszcie czas na zasiedlenie Wielkiej Puszczy – na początek jej części północno – wschodniej. Planowość tej akcji, którą w 1325 r. zapoczątkował wielki mistrz Werner von Orseln, a obejmującej tereny niemal zupełnie wyludnione i zagrożone najazdami litewskimi, uwidacznia się w tym, iż wpierw zbudowano tutaj warowne gródki strażnicze. Te z początku prymitywne, drewniano–ziemne strażnice, miały osłaniać, a równocześnie wspomagać akcję kolonizacyjną. W 1325 r. zbudowano strażnicę w Barcianach. Była to budowla otoczona sztucznie nawodnioną fosą, ponadto wałem ziemnym z ostrokołem oraz zwartym, bardzo wysokim płotem z grubych bali dębowych. W środku znajdowała się drewniana budowla dla załogi, prawdopodobnie także ze stajnią dla koni, od zewnątrz obrzucona gliną, aby utrudnić jej podpalenie przy pomocy strzał ognistych. Wrogiem zaś, jak wspomniano, byli Litwini. Ponieważ Zakon Krzyżacki organizował na Litwę zbrojne wyprawy, usiłując oderwać od niej Żmudź, Litwini odwzajemniali się wyprawami odwetowymi w głąb Prus. Powtarzały się one rokrocznie, niemal przez całą długość XIV stulecia, zwłaszcza w okresach zimowych, gdy mnogość tutejszych wód, skutych lodem, przestawała być istotną przeszkodą w błyskawicznym, i na ogół bezkarnym, poruszaniu się po kraju nieprzyjaciela. Celem owych najazdów były nie tylko krzyżackie punkty oporu w postaci strażnic puszczańskich, lecz raczej głównie wieś – a więc zniszczenie z trudem organizowanego przez Zakon osadnictwa.
Strażnice nie były samotnymi wyspami w nieprzeniknionej puszczy. Przyjęto mianowicie regułę, iż wokół strażnic, koncentrycznie lokowano tzw. dobra służebne – mająteczki pruskich rycerzy, którzy mieli obowiązek służby wywiadowczej oraz stawania konno i w zbroi na każde wezwanie dowództwa strażnicy. Dopiero w końcowym etapie zakładano wsie.
Jak z tego widać, również osadnictwo miało tutaj charakter strategiczny. Wszystkie zaś strażnice powstawały we wzajemnym związku jako ogniwa dokładnie przemyślanego systemu obronnego kraju. Mianowicie Gierdawy, Barciany i Kętrzyn, były punktami oporu rozmieszczonymi średnio co 16 km na linii północ – południe, a więc w powiązaniu ze sobą stanowiły ciągłą zaporę, rzuconą w poprzek drogi, którą szły od wschodu najazdy litewskie. Tę linię obronną od północy stanowiły znów Barciany, następnie – 16 km na zachód od Barcian – strażnica w Sątocznie oraz w podobnej odległości od Sątoczna jeszcze dalej na zachód – Bartoszyce. Dwa ostatnie ogniwa zespolone były przeszkodą wodną w postaci Gubru i Łyny, zaś u zbiegu obu tych rzek, na przedpolu Sątoczna, znalazła się strażnica sępopolska.
Aby przyśpieszyć, na ile się da, proces opanowywania puszczy, postanowiono utworzyć dla tych obszarów zupełnie osobne komturstwo w Sątocznie. Około 134o r. zbudowano przeto w Sątocznie drugi w tych stronach, po zamku w Bartoszycach, zamek murowany i w 1343 r. umieszczono w nim komtura i konwent zakonny. Może się to wydać niewiarygodne, ponieważ o zamku w Sątocznie mało kto słyszał – a jednak przecież istniał, o czym świadczą jego potężne fundamenty, będące przedmiotem badań wykopaliskowych. W skład nowego komturstwa weszły strażnice w Barcianach, Gierdawach, Sępopolu i Kętrzynie. Wszystko to jednak poszło na marne. W lutym 1347 r. wtargnęli tu, na czele swych wojsk książęta litewscy Olgierd i Kiejstut i wszystkie strażnice łącznie z barciańską, puścili z dymem. Kronikarz krzyżacki powiada co prawda ogólnie, iż “wkroczyli na ziemię barciańską, zmierzając ku grodowi Gierdawy”, ale że nie był to tylko przemarsz, lecz permanentne niszczenie rejonu Barcian, jednoznacznie wynika z końcowej relacji wspomnianego kronikarza. Powiada on mianowicie, że w rezultacie najazdu litewskiego musiano podjąć akcję “ponownego zasiedlenia ziemi barciańskiej” (“replantacio terre Barten”). Nie pozostaje zatem nawet cień wątpliwości, że samą też strażnicę barciańską obrócono w popiół. To samo dotyczyło innych, za wyjątkiem zamku w Sątocznie, którego zdobyć i zniszczyć nie byli w stanie.
W zrujnowanym ekonomicznie komturstwie z siedzibą w Sątocznie, konwent nie mógł się utrzymać, ponieważ zabrakło w nim podatników. Każde zaś komturstwo w państwie krzyżackim musiało żywić się samo. Z tego powodu przywrócono poprzedni podział administracyjny, tj. komturstwo bałgijskie dla Sątoczna i Kętrzyna, pokarmińskie (z siedzibą w Brandenburgu nad Zalewem Wiślanym) dla Barcian i Sępopola oraz królewieckie dla Gierdaw i Wystruci (dziś w Obwodzie Kaliningradzkim). Zasiedlanie rejonu barciańskiego musiano zacząć od nowa.
Można by zadać w tym miejscu pytanie: czy władze krzyżackie nie powinny były możliwie najrychlej przystąpić w Barcianach do budowy zamku nieosiągalnego dla Litwinów – czyli zamku o strukturze murowanej? Odpowiedź jest prosta. Przykład murowanego zamku w Sątocznie wskazywał, że pojedyncze zamki, wysunięte daleko na wschód, bez stosownego oparcia na zapleczu, bez mocnej sieci osadniczej, nie stanowią skutecznej defensywy, która mogłaby odstraszyć Litwinów. Postanowiono więc rozpocząć właśnie od zaplecza, gdzie osadnictwo zapuściło już mocne korzenie – gdzie oprócz wsi, istniały dziesiątki dóbr służebnych, dzierżonych przez drobnych rycerzy pruskich, których można było natychmiast użyć do operacji militarnych w polu – w polu zaś Litwini przegrywali. I tak właśnie zrobiono: zaraz po wspomnianym najeździe litewskim rozpoczęto akcję kompleksowego przekształcania drewniano–ziemnych strażnic w murowane zamki, rozlokowane w dwóch łańcuchach. Oparciem dla pierwszego łańcucha była linia rzeki Sajny, na południe od Sątoczna. Tutaj powstały murowane zameczki w Krzemitach i Łankiejmach oraz potężny zamek biskupów warmińskich w Reszlu. Drugi łańcuch ciągnął się wzdłuż koryt rzecznych Gubru i Dajny, a więc bezpośrednio na zapleczu Barcian. Były to: Garbno, Bezławki i Szestno. Budowę wszystkich tych zamków – za wyjątkiem już istniejącego zamku w Sątocznie – ukończono mniej więcej około 1350 r.
Barciany, wysunięte dalej na wschód, musiały jeszcze odczekać. Po najeździe litewskim odbudowano je w starym stylu, jako strażnicę drewniano-ziemną. Słusznie bowiem rozumowano, ze na ten kompletnie opustoszały, puszczański obszar, Litwini nie zechcą rychło powrócić. W istocie – kolejna wizyta Litwinów, nieco tylko na północ od Barcian, miała miejsce dopiero dziewiętnaście lat później – w 1366 r. Ale dla Barcian były to już zupełnie inne czasy i nic im już wówczas nie groziło. Po zbudowaniu bowiem dwóch wspomnianych łańcuchów zamków, rozpoczęto budowę trzeciego i wówczas przyszła wreszcie kolej na Barciany – choć co prawda, tylko połowicznie. Na pierwszy ogień, w tym nowym łańcuchu, poszedł bowiem Kętrzyn, zbudowany w latach 1360-1370, gdyż wokół Kętrzyna osadnictwo było najlepiej rozwinięte. Z Barcianami wiązano jednak plany szczególne – miał to być w przyszłości zamek komturski, służący specjalnie wyprawom na Litwę, dla jej ostatecznego podboju. Tymczasem zaś, dla powstrzymania Litwinów, w 1360 r., a więc równocześnie z budową zamku kętrzyńskiego, w Barcianach zbudowano czworobok wysokich murów kurtynowych, o wymiarach rzutu 50 x 58 m, zwieńczonych biegnącym dookoła drewnianym gankiem obronnym i blankami, których ślad pozostał do dzisiaj. Po stronie wschodniej przystawiono do muru zalążek przyszłego głównego skrzydła zamkowego, niższy w tej fazie od korony muru. Już w następnym, 1361 r., rozpoczął tutaj swe urzędowanie pierwszy prokurator krzyżacki, zwierzchnik tzw. prokuratorii, będącej podstawową jednostką administracyjną w obrębie każdego z komturstw. W tymże roku wyruszyła też pierwsza z całej serii, wyprawa wojenna wojsk krzyżackich w kierunku litewskiego Grodna. Punktem wyjścia dla tych wypraw miał być – specjalnie po to budowany – przyszły zamek komturski w Barcianach.
W tej prowizorycznej postaci zamek barciański przetrwał kilkanaście lat, aż całkowicie zakończono budowę nie tylko zamku kętrzyńskiego, ale także dwóch zamków w kolejnym łańcuchu, jeszcze bardziej wysuniętych na wschód, mianowicie Pisza i Okartowa. Do rozbudowy Barcian powrócono około 1375 r., gdy równocześnie podjęto w szybkim tempie budowę drugiego zamku komturskiego w Rynie. I kiedy w owej drugiej fazie budowy zamku barciańskiego, skrzydło główne dawno już wyrosło ponad mur kurtynowy, będący teraz ścianą frontową zamku, kiedy zaczęto je nakrywać dachem, a skrzydło północne zbudowano zaledwie w poziomie parteru – wtedy w stołecznym Malborku nagle zmieniono plany.
Zmiana decyzji nastąpiła w 1379 r. Zaniechano tworzenia nowych komturstw w Barcianach i w Rynie. Wynikało to z odmienionej sytuacji politycznej. W sierpniu 1379 r. zawarto z Litwą dziesięcioletni rozejm. Co prawda trzy lata później wielki książę litewski Jagiełło ów rozejm złamał i w 1383 r. ponownie wyprawiono się na Litwę, ale do poprzednich zamierzeń już nie powrócono. Pomimo tego, zamek barciański, aczkolwiek nie komturski, miał stworzyć bazę wojskową z silną załogą dla wypraw na Grodno, a więc jednak służyć miał w pewnym stopniu tym celom, dla których go zbudowano. Doprowadzono więc do końca budowę skrzydła głównego, zaś budowę skrzydła północnego zakończono na tym etapie, na którym zastała je decyzja o zmianie programu – a więc na poziomie podpiwniczonego parteru. Budowy pozostałych dwóch skrzydeł, które przewidywał poprzedni program, w ogóle nie zaczęto. Gdy jednak w 1385 r. Polska – ku zaskoczeniu Krzyżaków - zawarła unię z Litwą, a w 1386 r. Jagiełło koronował się na króla Polski i Litwy, i przyjął chrzest – w Prusach zaczęto sposobić zamki. W Barcianach podciągnięto o dwie kondygnacje do góry niedokończone skrzydło północne, któremu nadano głównie charakter koszarowy. Nigdzie, nawet w kaplicy ulokowanej w głównym skrzydle, nie zbudowano dekoracyjnych sklepień, zadowalając się drewnianymi stropami, pomimo że sklepienia przewidziane były w programie pierwotnym. Od strony dziedzińca przystawiono do tych dwóch skrzydeł murowany krużganek. Narożniki skrzydła głównego wyposażono w ukośnie wysunięte, flankujące przybudówki. Jedną z nich, w narożniku północno – wschodnim, zaadaptowano później do roli łącznika między zamkiem a zbudowaną w tym miejscu okrągłą basztą flankującą, przystosowaną do użycia broni palnej (hakownic).
Przyszłość wszelako miała pokazać, że nie tylko owe starania, ale w ogóle samo istnienie tego zamku dopóty znajdowało uzasadnienie, dopóki szły wyprawy krzyżackie na Litwę – te zaś wygasły ostatecznie w 1394 r. Przez całe dalsze swoje dzieje zamek tkwił na głuchych peryferiach, pośród trzebionej z uporem puszczy, z dala od toczących się w Prusach wojen, niemal zupełnie bezużyteczny. Wydaje się, iż można śmiało powiedzieć, że był niewątpliwym wyrazem krótkowzroczności, która kazała wierzyć we własną, niezniszczalną potęgę i nie dopuszczała myśli o tym, że przyjdzie ponosić klęski nawet na własnym podwórku – jak ta, która niebawem miała dokonać się pod Grunwaldem, i jak ta, którą zgotowali Zakonowi jego właśni poddani, wypowiadając mu w 1454 r. posłuszeństwo i przepędzając z zamków. To prawda jednak, że dzięki swojemu peryferyjnemu położeniu i gigantycznym rozmiarom, zamek miał szczęście przetrwać, w stanie prawie nieskażonym, do naszych czasów.
Znacznie mniej szczęścia – jeśli nie wręcz pecha – miała osada przyzamkowa, która podobnie jak wszędzie, tak samo i tu, rozwinęła się na podgrodziu. To nic, że dwukrotnie palili ją Litwini – gdy zamek otoczył się murami, ludzie osiadali tu tym chętniej, licząc na to, że podobnie jak w Bartoszycach, jak w Kętrzynie, i gdzie indziej, tak i tu władze krzyżackie założą miasto, które potem już samo otoczy się własnymi murami obronnymi i można tu będzie żyć zupełnie bezpiecznie.
Wszelako właśnie to, że pobliski Kętrzyn już w 1357 r. otrzymał prawa miejskie, nie było dla Barcian rzeczą pomyślną, ponieważ ich własne szanse w tym względzie malały. Nie tracono jednak nadziei. Przybywali tutaj rzemieślnicy, zbudowano kościół. Osada pod zamkiem rozrastała się tak dalece, że w 1419 r. było tu aż 9 karczem, z których każda warzyła własne piwo. Lecz oto również i Gierdawy otrzymały prawa miejskie, zaś w 1406 r., w odległości zaledwie 12 km na wschód od Barcian, założone zostało miasto Srokowo. To oznaczało kres własnych nadziei – władze krzyżackie nie chciały dopuścić, by miasta, ze szkodą dla siebie, nawzajem ze sobą konkurowały. Barciany zostały pozbawione szansy zdobycia praw miejskich, podobnie jak Sątoczno, pomimo że posiadało duży zamek komturski. Zamiast Sątoczna, prawa miejskie przyznano pobliskiemu Sępopolowi. W konsekwencji też ani Barciany, ani Sątoczno, nie będąc miastami, nie doczekały się własnych murów obronnych.
Czy owe mury były tak bardzo potrzebne? Wszak bokiem przetoczyła się wojna zakończona klęską grunwaldzką. W 1454 r., w okresie wspomnianego powstania ludności przeciwko władzy Zakonu, w Barcianach obyło się bez szturmu na zamek – Krzyżacy sami uciekli. Już jednak w 1455 r. ocknęli się i powrócili, by odbudować zniszczenia przy pomocy mieszkańców Srokowa, którym w zamian puszczono w niepamięć sprzeniewierzenie się władzy. Zamek obsadzono zaciężnymi, którzy w następnych latach tej wojny prowadzili utarczki zbrojne z zaciężnymi polskimi z Kętrzyna, Sępopola i Bartoszyc – co świadczy, że załoga była dość spora, a zamek, w którym wcześniej już zgromadzono spore zapasy broni i żywności – był pojemny. Wartość strategiczna zamku była jednak prawie żadna. Wkrótce zabrano stąd załogę na odcinki ważniejsze, więc zamek obsadzili okoliczni chłopi, którzy zadeklarowali chęć walki z Zakonem. Ponieważ walczący z Zakonem  Związek Pruski ofertę ową zlekceważył, chłopi zwrócili się z tą samą ofertą do władz krzyżackich – ale i te ją zbagatelizowały. Nietknięty więc zamek przetrwał wojnę trzynastoletnią i traktatem pokojowym z 1466 r. został przyznany Zakonowi. Gdy wybuchła ostatnia w dziejach wojna polsko-krzyżacka, w 1520 r. wielki mistrz Albrecht daremnie namawiał prokuratora barciańskiego, by spróbował opanować biskupi Reszel. Prokurator uważał, że ma zbyt małą załogę. Natomiast polska załoga Reszla skutecznie plądrowała podbarciańskie wsie, by pozbawić Krzyżaków zaopatrzenia. O sukcesy załogi reszelskiej dbali i biskup, i kapituła warmińska na czele z Mikołajem Kopernikiem, który bronił w tym czasie Olsztyna i zależało mu na tym, by w maksymalnym stopniu uszczuplać potencjał Zakonu. Gdy w końcu spostrzeżono, że załoga barciańska może być jednak groźna dla Reszla – wojna się skończyła.
W XVI w. tutejszy zamek już tylko z nazwy był budowlą obronną. Po likwidacji Zakonu w 1525 r., rejon Barcian przekształcono w książęcy majątek ziemski. W 1580 r. zbudowano przeto zachodnie skrzydło zamku z przeznaczeniem na spichlerz. Przez dalsze stulecia nic się tu nie zmieniło. W 1915 r., gdy dzierżawcą majątku należącego do skarbu państwa był radca Bernhard Pachnio, wybuchł pożar, który strawił skrzydło północne. Odbudowano je w 1927 r.
Po wojnie, teren dawnego majątku, wraz z zamkiem, przejęło państwowe gospodarstwo rolne. Posiadanie gotyckiego zamku przysparzało mu więcej kłopotów, niż korzyści. Zaniedbywano koniecznych remontów. Dopiero w 1997 r., spadkobierca pegeeru, Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa, która wystawiła zamek na sprzedaż, zajęła się równocześnie niezbędnym remontem. U schyłku 2000 r., zamek w drodze przetargu przeszedł w ręce prywatne, pozostaje jednak pod nadzorem konserwatorskim.
Jak już wspomniano, prawa miejskie osada przyzamkowa otrzymała dopiero w 1628 r. Była to przysłowiowa “musztarda po obiedzie”, albowiem lokacja miasta o regularnie rozplanowanej przestrzeni nie była już teraz możliwa do zrealizowania. Nie dało się też nadrobić tego, co stanowiło o potencjale ekonomicznym miast wcześniej lokowanych. Nadchodzące czasy nie sprzyjały bogaceniu się, a wręcz przeciwnie – prowadziły do ogólnego zubożenia kraju. Zatem więc układ urbanistyczny Barcian, po dzień dzisiejszy jest owocem samowolnie rozwijającej się w średniowieczu wsi-ulicówki, co bynajmniej nie przekreśla zabytkowego charakteru tej historycznej formy przestrzennej miasteczka. I tutaj, podobnie jak w Kętrzynie, był spory odsetek ludności pochodzącej z Mazowsza, która miała swój własny, polski kościół, rozebrany, wskutek destrukcji, w 1748 r. O skali wielkości tego miasteczka, którego ludność żyła z rolnictwa, świadczy liczba jego mieszkańców. W 1740 r. – 732 osoby, w 1939 r. – 1543 osoby. Od końca XIX w. miasteczko posiadało wąskotorowe połączenie kolejowe z Kętrzynem, Srokowem i Gierdawami (Żeleznodorożnyj), co poszerzało miejscowy rynek pracy i służyło wymianie towarowej. W okresie międzywojennym zbudowano osiedle domków jednorodzinnych. Istotnym czynnikiem aktywizacji gospodarczej i urbanistycznej Barcian jest to, iż od 1975 r. są siedzibą władz gminnych.