Historia miasta Kętrzyn

Cały obszar dzisiejszego powiatu kętrzyńskiego – jak też dalej na wschód – porastała wielka puszcza. W okresie podboju krzyżackiego tereny te, pierwotnie zamieszkiwane przez pruskie plemię Bartów (stąd nazwy: Barciany, Bartoszyce), znacznie się wyludniły. Aby przyciągnąć tutaj osadnictwo, należało wpierw stworzyć dlań strefy ochronne pod osłoną zamków. Cały obszar puszczy podzielono tedy długimi, ukośnymi pasami, od Zalewu Wiślanego w głąb lądu, na trzy części, zwane komturstwami. W każdym komturstwie zbudowano przynajmniej jeden zamek. Pierwotnie jednak nie były to zamki murowane, lecz drewniano – ziemne strażnice puszczańskie, otoczone fosą i wałem ziemnym z palisadą. Obronność tych strażnic wzmacniać miały naturalne walory obronne terenu, który specjalnie pod tym kątem wybierano. Tak więc, w 1325 r. zbudowano strażnicę w Barcianach (komturstwo pokarmińskie) oraz w 1326 r. w Sątocznie i Kętrzynie (komturstwo bałgijskie). Strażnice te rozmieszczono w odległości średnio 16 km jedna od drugiej, aby w razie potrzeby mogły się wzajemnie wspomagać i aby ludność, rozsiedlona w promieniu 8 km od każdej z nich, mogła czuć się bardziej bezpieczna. Ten łańcuch strażnic, ciągnący się z północy na południe, którego ostatnimi ogniwami były Bezławki i Szestno, stanowić miał jedną z kolejnych zapór chroniących ziemie Krzyżackie od strony Litwy. Litwa bowiem, od której krzyżacy usiłowali oderwać Żmudź, w ciągu całego niemal XIV stulecia organizowała swe niszczycielskie, odwetowe wyprawy na ziemie krzyżackie, stanowiąc dla Zakonu nieustające zagrożenie.
W owym systemie zapór, lokalizacja strażnicy kętrzyńskiej nie była więc przypadkowa, podobnie jak teren, który w tym celu obrano. Na niewielkim płaskowyżu, wznoszącym się nad rzeką Gubrem, już dawno temu, w latach podboju, Krzyżacy opanowali znajdujący się tutaj pruski gródek obronny, który należał do plemienia Bartów. Od nazwy tego gródka pochodzi też prawdopodobnie nazwa zbudowanej na tym miejscu strażnicy krzyżackiej – Rastenburg, czyli “Zamek Rast”. Ponieważ pruskie nazwy miejscowe miały z reguły charakter złożony, wolno przypuszczać, że także słowo “rast” nie funkcjonowało tutaj samoistnie. Potwierdzeniem owego przypuszczenia może być nazwa pruska Raistekaim (w pisowni niemieckiej: Rastekaym), która występowała w okolicy Barcian. Można ją przetłumaczyć dosłownie jako “Bagnista Wieś” (dziś w języku litewskim słowo raistas znaczy “bagno”, zaś pruskie caimis, oznacza “wieś”). Tak czy inaczej, słowo rast w niemieckiej nazwie “Rastenburg” jest niewątpliwie pochodzenia pruskiego. Nazwę tę od zamku przejęło miasto. Osiedlona tu później ludność polska nazwała miasto “Rastemborkiem”. Po 1945 r., gdy miasto znalazło się w granicach państwa polskiego, nazwano je Kętrzynem. Uczczono w ten sposób pamięć Wojciecha Kętrzyńskiego, który urodził się w 1838 r. w Giżycku, zaś w Kętrzynie uczęszczał do gimnazjum. Powiadano o nim, że “odkrył Polsce Mazury, a Mazurom Polskę” – istotnie bowiem, całe swe życie poświęcił badaniu dziejów osadnictwa polskiego na Mazurach, zostawiwszy po sobie bogato udokumentowane dzieło “O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich”, wydane we Lwowie w 1882 r., gdzie zmarł jako dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
Wokół krzyżackiej strażnicy puszczańskiej o nazwie Rastenburg, lokowano tzw. dobra służebne, nadawane w lenno drobnym rycerzom pruskim, z obowiązkiem służby zbrojnej na każde wezwanie zwierzchności. Lennicy ci mieli też w porę uprzedzać załogę strażnicy oraz miejscową ludność wiejską o zbliżaniu się nieprzyjaciela. W 1344 r. Litwini urządzili wyprawę specjalnie skierowaną do rejonu Kętrzyna, by zniszczyć zarówno strażnicę, jak też pierwociny pobliskiego osadnictwa. Po najeździe strażnicę odbudowano w tej samej postaci. Ponowna wyprawa litewska, pod wodzą książąt Olgierda i Kiejstuta w 1347 r. i tym razem doszczętnie zniszczyła strażnicę, a także odradzające się osadnictwo. Z tych to powodów postanowiono przyśpieszyć budowę zamku murowanego, którego Litwini nie zdołaliby zniszczyć. Najpierw jednak, by za wszelką cenę powstrzymać nękane zniszczeniami osadnictwo wiejskie, założono miast Rastenburg. Przywilej lokacyjny, datowany 11 listopada 1357 r. wystawił komtur Bałgi Hans Schindekop na ręce sołtysa, czyli zasadźcy, Henryka Pandelucha. Biorąc pod uwagę trudne miejscowe warunki, mieszkańcy otrzymali zwolnienie od czynszów na 15 lat, dano im także korzystne prawo chełmińskie, które pozwalało na dziedziczenie nieruchomości także w linii żeńskiej. W przypadku wykupu przez mieszkańców sołectwa, miasto mogło wybierać radę i ławę oraz powoływać burmistrza. Tak też po jakimś czasie uczyniono. Miasto otrzymało obszar 102 łanów (1713,6 ha), którego drobną część przeznaczono pod zabudowę, reszta zaś miała stanowić grunty rolne, będące podstawą utrzymania mieszkańców i zwolnione od czynszów. Podobnie też 4 łany wolne od czynszów przeznaczono dla miejscowego kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jerzego oraz 8 łanów (w tym też dom i parcelę w mieście) dla sołtysa. Sam obszar zabudowy miejskiej był niewielki, wynosił 4,8 ha – tyleż samo co obszar Lidzbarka Welskiego, Lubawy i Olsztynka, mniej niż Dąbrówna, Młynar, Dobrego Miasta, Górowa Iławeckiego, Reszla, Barczewa, Nidzicy, Bisztynka i Srokowa, prawie dwukrotnie mniej niż Olsztyna, Bartoszyc i Pasłęka. W środku zabudowy miejskiej odmierzono stosunkowo niewielki rynek – jeden z najmniejszych pośród wszystkich miast w Prusach. Już w 1370 r. zbudowano w rynku ratusz miejski, który przetrwał na tym miejscu do 1780 r.
Osada typu miejskiego rozwinęła się zresztą znacznie wcześniej od daty przywileju lokacyjnego. Wolno przypuszczać, że istniała ona przy strażnicy kętrzyńskiej już wtedy, gdy pojawiali się tu Litwini w latach 1344 i 1347, i była także przedmiotem zniszczeń z ich strony. Po ostatnim najeździe miasto musiało otrzymać już swój ostateczny kształt przestrzenny, musiały być wytyczone bloki zabudowy miejskiej, rynek i wszystkie ulice, a także bramy miejskie, włączone w obręb drewniano – ziemnych fortyfikacji miejskich. Przyświadcza temu fakt, iż w przywileju z 1357 r. mówi się już wprost o dwóch bramach miejskich jako istniejących – mianowicie o “bramie od strony Sątoczna” (zwanej potem Bramą Wysoką) oraz “bramie od strony młyna” (Brama Młyńska). W momencie wystawienia przywileju lokacyjnego istniał więc również młyn, a zatem i staw młyński – czyli gotowy system wodny wraz z rzeką Gubrem, stanowiący integralną część miejskich fortyfikacji.
Miasto musiało być z góry planowane jako jeden zwarty zespół obronny, zintegrowany z zamkiem. Aczkolwiek bowiem zamek zaczęto budować po formalnej lokacji miasta, to jednak daty jego budowy (1360-1370) wskazują, że w praktyce budowano go równocześnie z miejskim zespołem obronnym. Niektórzy badacze są zdania, że budowę miejskich fortyfikacji rozpoczęto już około 1350 r., a więc na długo przed rozpoczęciem budowy zamku. Wówczas można by rozumieć, że w przywileju lokacyjnym mowa jest o bramach miejskich istniejących już w postaci murowanej.
Aglomeracja kętrzyńska, wraz z założeniem zamkowym, została bardzo starannie dopasowana do warunków terenowych. Widać to najlepiej od strony południowej, gdzie na jednym krańcu usytuowano kościół, a na drugim zamek, skomunikowane dzisiejszą ulicą Zjazdową. W obrębie murów obronnych miasta było 13 baszt, z dwiema bramami wieżowymi na linii północ – południe. Kościół był również budowlą o walorach wybitnie obronnych, usytuowany celowo w narożniku miejskich fortyfikacji i otoczony podobnie jak zamek, własnymi murami obronnymi. Przy kościele, a zatem w miejscu dobrze chronionym, zlokalizowano Furtę Wodną. Tędy wiodła droga do stawu młyńskiego, który był źródłem wody do gaszenia pożarów. W pobliżu zamku natomiast, w południowym paśmie murów obronnych, usytuowano Bramę Młyńską. Chroniły ją zarówno rozlewiska wodne, jak i sama bliskość zamku. Brama wysoka, jak sama jej nazwa wskazuje, była mocno rozbudowana wzwyż. Miała szczególnie rozwinięte atrybuty obronne, a wjazd do niej od zewnątrz był dodatkowo flankowany dwiema, wysuniętymi przed lico murów, basztami obronnymi. Dodatkowo jeszcze, na zewnątrz istniało dość szerokie międzymurze z pasmem muru niskiego i z dodatkową bramą. Każdą z tych bram poprzedzały fosa oraz most zwodzony. Ów system umocnień związanych z Bramą Wysoką podyktowany był słabymi walorami obronnymi terenu, który od strony północnej był stosunkowo płaski.
Kościół, jak wspomniano, posiadał swój własny system obronny. Pełnił w mieście przynajmniej trzy ważne funkcje: jako Dom Boży, jako twierdza obronna oraz jako miejsce schronienia dla całej ludności miasta. Z tych wszystkich racji musiał być przede wszystkim obiektem wielkim i pojemnym. Nie darmo więc nazywano go “kościołem miejskim” – nie tylko dlatego, że zbudowało go miasto wysiłkiem swoich mieszkańców, ale przede wszystkim dlatego, że pełnił on w mieście tak wysoce istotną rolę. W pierwszej połowie XV w., po bitwie grunwaldzkiej, przystawiono doń wieżę dzwonną, a pod koniec owego stulecia rozbudowano do obecnej, trójnawowej postaci. Krótko po 1500 r. przydano mu jeszcze odchylone od osi prezbiterium oraz dekoracyjne sklepienia, odbudowane po zniszczeniach z 1945 r. Ze starszego wyposażenia zachowała się polichromowana ambona z 1594 r. Od 1999 r. kościół podniesiony został przez papieża do rangi Bazyliki Mniejszej.
Zamek kętrzyński był więc od razu włączony do systemu obronnego miasta i obok potężnej bryły kościoła św. Jerzego, stanowił kluczową pozycję obronną w tym rejonie, na linii rzeki Gubru. Założony na planie zbliżonym do kwadratu o wymiarach 36,7 x 31,3 m, miał – jak to i dziś widać – trzy skrzydła: północne, wschodnie i południowe. Od strony zachodniej zbudowano mur kurtynowy, w którym znajduje się brama wjazdowa na niewielki dziedziniec. Zamiast murowanych krużganków, o które tutaj nie zadbano, dziedziniec obiegała drewniana galeria na wysokości pierwszego piętra. Cechą znamienną tego zamku jest brak wieży. Jak wiele innych zamków w tych stronach, nie posiadał on także osobnego przedzamcza. Ponieważ jednak sprzężony był z miastem, ono właśnie, na wypadek wojny, stanowiło jego strategiczne przedzamcze, zdolne pomieścić w swych murach odpowiednio liczną, nie tylko pieszą, ale nawet i konną załogę. Wskazuje się także na nietypowość tkwiącą w tym, że główne skrzydło zamku było szersze od pozostałych, a więc w typie zamków komturskich, choć komtura tu nie przewidywano. Była to siedziba tzw. prokuratora (Pfeleger), który zarządzał całym okręgiem, czyli prokuratorią. Prokuratorów spotykamy tu od 1354 r. – powoływał ich każdorazowo komtur rezydujący w Bałdze. W skład prokuratorii kętrzyńskiej weszło Sątoczno, ze swoim potężnym zamkiem, a od końca XV w, także urząd leśny (Waldamt) w Rynie. Przejściowo, w latach 1393-1397 i 1418-1422, Kętrzyn należał do nowo utworzonego komturstwa w Rynie.
Narastająca od 1440 r. w państwie krzyżackim opozycja, miała w Kętrzynie swój silny ośrodek, toteż gdy w lutym 1454 r. wybuchło powstanie, rezydujący tu prokurator krzyżacki Wolfgang Sauer, licząc na to, że uratuje swą głowę, 13 lutego poddał zamek bez walki. W cztery dni później mieszczanie utopili go w stawie młyńskim, co było faktem wyjątkowym w dziejach całej wojny trzynastoletniej. Przerażony tym prokurator w pobliskich Barcianach, sam zaproponował mieszkańcom przyzamkowej osady, by zajęli tamtejszy zamek. Dowództwo w Kętrzynie objął zaś Otto Machwic, rycerz tutejszy niemieckiego pochodzenia, który dawał przykład swą postawą całemu rycerstwu w okręgu. Gdy przepędzony z Elbląga komtur i wielki szpitalnik, Henryk von Plauen, w połowie 1457 r. przystąpił do ofensywy w rejonie rzek Łyny i Pregoły, Otto Machwic około 10 września zgromadził znaczne siły zaciężnych z okolicznych zamków – w sumie około 1500 konnych oraz oddziały piesze – i wyruszył z nimi na odsiecz Sępopola. Na wieść o tym, Plauen natychmiast odstąpił od oblężenia tego silnie ufortyfikowanego miasteczka, a następnie, 14 września, wydał Machwicowi bitwę w otwartym polu, w rejonie wsi Kinkajmy. Oddziały Machwica, zaniedbując zasad marszu ubezpieczonego, doznały ciężkiej porażki, on sam zaś ranny, straciwszy 150 poległych, wraz z 350 ludźmi dostał się do niewoli. Wypuszczono go po czterech latach, gdy wschodni obszar prus został opanowany przez Zakon i gdy wskutek tego, po dłuższych rokowaniach i przebaczeniu mieszczanom kętrzyńskim zabójstwa tutejszego prokuratora, w dniu 10 października 1461 r., zdecydowali się oni poddać miasto wraz z zamkiem Zakonowi. U schyłku wojny w 1465 r., mieszczanie zaczęli spiskować za ponownym przejściem na stronę polską, obawiali się bowiem, że pozostaną i po wojnie w rękach Zakonu. Spisek wykryto, ale część spiskowców zdołała uchować swe głowy i ci nie odstąpili od swoich zamiarów. W styczniu 1466 r. zostali ponownie zdemaskowani, lecz zdążyli zbiec do Reszla, by razem z oddziałami polskimi ruszyć na Kętrzyn. Wskutek zakończenia wojny nie doszło do tego. Po pokoju toruńskim 1466 r. Kętrzyn pozostał we władaniu Zakonu.
W okresie wojny polsko – krzyżackiej z lat 1519-1521, Kętrzyn stanowił dla Krzyżaków ważny punkt strategiczny, toteż dowództwo objął tutaj osobiście komtur zamkowy z Królewca. W obawie przed oblężeniem przez Polaków, domagał się od Wielkiego Mistrza Albrechta przysłania armat, prochu, strzelców i puszkarzy. Wkrótce przybyły tu posiłki krzyżackie z Inflant, zjechał też dowódca załogi w Pasłęku Dietrich von Schlieben – radca i marszałek dworu Albrechta. Pomimo tego, mieszczanie kętrzyńscy gotowi byli natychmiast poddać zamek, gdy tylko zjawią się Polacy. Ci zjawili się rzeczywiście, ale nie mając kontaktu z mieszczanami kętrzyńskimi, nie doceniali swych szans. Wtargnąwszy przeto zbrojnie w te strony, zajmowali się konfiskatą chłopskiego dobytku, o zdobywaniu zamku zaś, ku rozpaczy mieszczan, w ogóle nie myśleli. Tymczasem wielki mistrz zgromadził w Kętrzynie oddziały zaciężnych oraz własnych poddanych. Wojsko to, liczące w sumie około 1000 zbrojnych, w połowie lipca 1520 r. wyprawiło się na obsadzony przez Polaków Pisz. Załoga tamtejsza nie przyjęła ultimatum i zamek został wzięty szturmem. Rozochocony tym powodzeniem, wielki mistrz Albrecht  wyprawił się na Mazowsze. Wówczas stacjonujący w Reszlu dowódca polski Jakub Sęcygniewski, na czele swej konnicy, z licznym udziałem Tatarów, próbował zaskoczyć Kętrzyn, lecz zamek był dobrze uzbrojony. Przeczekał zatem w pobliskich lasach i zaskoczył nagłym atakiem powracającego Albrechta, który poniósł dotkliwe straty, ale w końcu zdołał schronić się w Kętrzynie.
Na tym właściwie zakończyła się dziejowa rola tutejszego zamku. Po likwidacji Zakonu Krzyżackiego w 1525 r., Kętrzyn – aż po rok 1751 – był siedzibą starostwa. W tym celu wnętrzom zamkowym nadano charakter rezydencjonalny. W miejsce stropów zbudowano kosztowne sklepienia krzyżowo – żebrowe. W latach 1551 i 1553 zamieszkiwał tu jakiś czas książę Albrecht, ów dawny wielki mistrz krzyżacki, który nie musiał już teraz przed nikim -–jeśli nie przed zarazą – chronić się w zamku. W 1622 r., w północno – zachodnim narożu dziedzińca zamkowego, zbudowano okrągłą wieżyczkę z klatką schodową, ułatwiającą dostęp do górnych pięter zamku.
Niegdyś cały zespół zamkowy – niezależnie od miasta – opasany był własnym murem obwodowym, po którym nie ma dziś śladu. W murze tym istniały trzy baszty, które przetrwały do 1732 r. W kilku miejscach natomiast zachowały się relikty miejskich murów obronnych – zwłaszcza mury opasujące od zewnątrz kościół. Miasto długi czas dbało o dobry stan swych murów – chodziło bowiem o pobór ceł od towarów przywożonych do miasta na sprzedaż, a także o możliwość ochrony miasta przed obcymi na ten czas, gdy na terenie Prus pojawiały się różnorodne epidemie. I tak, w latach 1646 i 1648 naprawiono mury przy Bramie Młyńskiej oraz murowany z cegły most przed Bramą Wysoką. W 1653 r. wymieniono nakrycia dachowe na gankach biegnących u szczytu murów oraz naprawiono most zwodzony zawieszony nad fosą przed Bramą Młyńską. W 1698 r. istniejący w murach wyłom załatano palisadą. W 1700 r. odbudowano basztę i dużą część muru w pobliżu Bramy Wysokiej, które zawaliły się w poprzednim roku. Dzięki owej trosce, można było zastosować skuteczną ochronę miasta przed epidemią dżumy, która siała spustoszenie w latach 1708-1711 w całych Prusach – w mieście zmarły wówczas tylko trzy osoby.
Miasto już od razu, w średniowieczu, wyszło poza swoje mury, lecz z początku zabudowa ta miała wyłącznie charakter gospodarczy. Źródłem utrzymania mieszczan było bowiem rolnictwo, stąd niezbędne były przede wszystkim stodoły dla magazynowania słomy z omłotów oraz siana, jako karmy zimowej dla koni i bydła. Na przedpolu zatem obydwu bram zbudowano setki stodół i szop. Ten krajobraz charakterystyczny był dla wszystkich miasteczek pruskich, aż do połowy XIX w. Na południe od zamku istniało przedmieście, które na przełomie XVI-XVII w. rozszerzyło  się na teren zlikwidowanego, dawnego folwarku zamkowego. Już w średniowieczu, niedaleko Bramy Młyńskiej, zbudowano przytułek dla chorych, wraz z kaplicą św. Ducha, znacznie później rozbudowaną i wyposażoną w 1701 r. w empory. Przetrwała ostatnią wojnę, lecz brak opieki spowodował jej destrukcję i konieczność rozbiórki.
Modernizacja układu urbanistycznego i zabudowy miejskiej w miasteczkach pruskich miała zazwyczaj miejsce w następstwie większych pożarów w XVIII w. Tak też było w przypadku Kętrzyna. Wielki pożar miasta w 1761 r. spowodował rozbiórkę miejskich murów obronnych, które stały się źródłem taniego budulca dla odtworzenia zniszczonej zabudowy. Na zapleczu zamku, po jego stronie zachodniej istniało tzw. Nowe Miasto, o którym mowa jest już w 1378 r., w odnowionym wówczas przywileju lokacyjnym. Do tego czasu były to tereny wyłączone z gestii miasta, a przynależne do zamku. Przypuszcza się, że pierwotnie, być może planowano tam budowę przedzamcza. Jest to jednak mało, lub wręcz zupełnie nieprawdopodobne, ponieważ tak usytuowanych przedzamczy nigdzie nie spotykamy. Cóż więc znajdowało się na tym terenie w okresie, zanim dobiegła końca budowa zespołu zamkowego? Może owa pierwotna strażnica drewniano – ziemna, która asekurowała budowę zamku i miasta, na wypadek spodziewanego najazdu Litwinów? W 1437 r. w dzielnicy tej było 19,5 domów, podczas gdy miasto właściwie, zwane w tymże odnowionym przywileju Starym Miastem, posiadało ich 26,5. W sumie zamieszkiwało wówczas w obrębie murów miejskich nie więcej niż 350 osób.
Od połowy XVI w. znaczną część mieszkańców stanowili Polacy. Wówczas też przyznano im osobny kościół, który rozrastał się wraz z przyrostem liczby wiernych. Z początku więc była to kaplica cmentarna, zbudowana na międzymurzu, przy kościele św. Jerzego, który od reformacji był kościołem ewangelickim i służył zarówno Niemcom, jak i Polakom. Natomiast w tzw.”kościele polskim” liturgię odprawiano wyłącznie w języku polskim, który dzięki temu przetrwał aż po wiek XIX, gdy zaczęła się świadoma, inspirowana przez rząd pruski, germanizacja żywiołu polskiego. Już więc w 1565 r. ową kaplicę cmentarną będącą domem modlitwy dla polskich ewangelików, przedłużono w głąb cmentarza, ku tyłowi, zaś w 1691 r. – do przodu, do obecnej postaci. Powiększono ją także wzwyż. W 1657 r. wymienia się nazwisko polskiego kaznodziei, a w 1667 r. ustanowiono przykościelną szkołę polską, z polskim nauczycielem. Polacy stanowili bowiem niemal połowę mieszkańców miasta. Dowodzą tego liczby ochrzczonych dzieci niemieckich i polskich, które w poszczególnych latach przedstawiały się następująco: 1657 – 70 Niemców i 66 Polaków, 1676 – odpowiednio 66 i 63, 1677 – 50 i 69, 1678 – 80 i 88, 1679 – 78 i 61, 1680 – 77 i 75, 1681 – 98 i 82, 1684 – 69 i 72, 1685 – 70 i 54, 1686 – 62 i 63, 1700 – 83 i 75.
Aż do XIX w. Kętrzyn zachowywał swój średniowieczny kształt przestrzenny. W pierwszym ćwierćwieczu XIX w. zostały rozebrane obydwie bramy miejskie. Na teren dotychczasowych przedmieść wkraczało nowe śródmieście z jego centralną osią komunikacyjną – dzisiejszą ul. Gen. Sikorskiego oraz placem marsz. Piłsudskiego, przy którym w 1885 r. stanął nowy ratusz. Do istotnych czynników miastotwórczych zaliczyć należy: 1. podniesienie miasta w 1818 r. do rangi powiatu – w 1893 r. władze powiatowe otrzymały nową, okazalszą siedzibę; 2. budowa linii kolejowej, która już w 1867 r. połączyła Kętrzyn z Królewcem, a poprzez Królewiec z Berlinem, w 1881 r. – poprzez Korsze z Olsztynem i Toruniem oraz linii wąskotorowej w 1907 r. do Węgorzewa; 3. utworzenie i rozbudowa garnizonu wojskowego: przed I wojną światową ulokowano w mieście pułk granadierów oraz jednostkę artylerii polowej i stuosobową jednostkę żandarmerii. Na terenie nowego śródmieścia zbudowano w 1896 r. kościół katolicki św. Katarzyny, w 1906 r. gimnazjum im. księcia Albrechta oraz w 1914 r. synagogę. W 1910 r. nastąpiła komunalizacja zamku z rozległymi terenami przylegającymi. Wówczas też zasypano staw młyński. W okresie międzywojennym zbudowano szereg dzielnic willowych oraz duży zespół koszarowy. W 1939 r. miasto liczyło 17 243 mieszkańców.
W dniu 27 stycznia 1945 r. do Kętrzyna wkroczyły sowieckie jednostki bojowe 31 armii piechoty, dowodzonej przez generała Piotra Grigoriewicza Szafranowa. Jakież jednak zasługi może mieć żołnierz – wyzwoliciel, który nie ma z kim walczyć? Nie było zaś z kim walczyć, ponieważ Niemcy uciekli. W trosce więc o własne zasługi, wytworzono sztucznie – tak jak w Olsztynie i wielu innych miasteczkach – obraz rzekomych ciężkich walk, paląc doszczętnie całą Starówkę kętrzyńską, łącznie z zamkiem. Nic nie usprawiedliwia zniszczeń, których wówczas dokonano: w gruzach legło 38 procent zabudowy mieszkaniowej, 40 procent budynków przemysłowych i 25 procent budynków użyteczności publicznej. Wyludnione miasto posiadało jednak znaczny potencjał, mogło zatem przyjąć sporo ludności napływowej. Ta zaś, podobnie jak w całym powiecie, była w przewadze z Wileńszczyzny. Przewaga ta nad imigrantami z Polski centralnej (głównie z Kurpiowszczyzny) była niemal dwukrotna. W lutym 1946 r. miasto liczyło już 5,5 tys. mieszkańców. W 1947 r. pojawił się tu nieznaczny odsetek przesiedleńców z Łemkowszczyzny, którzy kierowani byli niemal wyłącznie na wieś (ogółem w powiecie – 5 102 osoby). W 1950 r. Kętrzyn liczył 11 300 mieszkańców. Już w maju 1945 r. założono w Kętrzynie Teatr Miejski. Wiosną 1946 r. powstała Księgarnia Spółdzielcza Związku Nauczycielstwa Polskiego, którą założyli Walenty Puchalski, Wacław Pieńkowski i Stefania Biedrzycka. W październiku 1946 r. założono oddział powiatowy  Towarzystwa Teatru i Muzyki Ludowej, któremu prezesował Józef Raksimowicz. Oddział zrzeszał aż 130 osób, wchłonął bowiem niemal wszystko, co tworzyło dotychczas miejską i powiatową kulturę. Towarzystwo posiadało trzy zespoły teatralne i chór. Organizatorką życia muzycznego była Maria Kowalewska – Abramowicz. Jej mąż był cenionym nauczycielem, a później dyrektorem kętrzyńskiego gimnazjum. Nauczycielem muzyki był pianista wileński Wacław Bohatkiewicz. Organizacja Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kętrzynie była zasługą Kazimiery Wojno – Orańskiej. Kierownictwo tej biblioteki objęła we wrześniu 1947 r., a wkrótce potem jej mąż Zygmunt Wojno – Orański przystąpił do organizowania biblioteki miejskiej. Przy swojej bibliotece Orańska założyła klub miłośników książki, skupiający około 100 czytelników. Z ich dobrowolnych składek dokonywano zakupu wartościowych, a nieosiągalnych w Kętrzynie książek. Z czasem również powstała w mieście Pedagogiczna Biblioteka Powiatowa, którą długi czas kierowała Kamila Siwicka.
W 1962 r. liczba ludności w Kętrzynie dorównała stanowi przedwojennemu. Przyczynił się do tego stopniowy rozwój budownictwa mieszkaniowego. Dopiero bowiem w latach 1958-1962 zniknęły ostatnie gruzy i przystąpiono do zabudowy dawnej Starówki – nie respektując jednak, ze względu na koszty, dawnego układu przestrzennego, z ogromną szkodą dla tej historycznie ważnej części miasta. Wiernie natomiast i z całą naukową skrupulatnością odbudowano w latach 1962-1967 zamek kętrzyński. Znalazło w nim pomieszczenie przede wszystkim muzeum regionalne, którego organizatorką była wielka miłośniczka tego miasta, Zofia Licharewa – jej też muzeum i jego biblioteka zawdzięczają w głównej mierze swe bezcenne zbiory. Oprócz tego w zamku urządzono bibliotekę publiczną oraz salę widowiskową dla Powiatowego Domu Kultury, który mieścił się wówczas w dawnej loży masońskiej. Pełnej regotyzacji poddano skrzydło północne zamku, łącznie z jego obydwoma szczytami. Odbudowa i adaptacja zamku gotyckiego była w tym czasie przedsięwzięciem pionierskim w skali całego kraju i trzeba to podkreślić – dość kosztownym. Inicjatywa ta była w głównej mierze zasługą ówczesnego wojewódzkiego konserwatora zabytków, Lucjana Czubiela, który zdołał dla tej sprawy przekonać decydentów w Ministerstwie Kultury i Sztuki.